Krzyżtopór zimą kamperem. Ślisko, zimno i… dokładnie tak miało być

Nie każda podróż musi zaczynać się od idealnej pogody i planu „na luzie”. Czasem zaczyna się od: „dobra, będzie mróz, śnieg i pewnie ślisko — jedziemy?” Jedziemy. Krzyżtopór był jednym z przystanków naszej zimowej trasy po województwie świętokrzyskim. Z planem, ale bez listy „must see do odhaczenia”. Raczej z podejściem: zobaczymy, co się wydarzy — byle nie skończyć w rowie.

Sylwia Bednarek

3/9/20262 min read

Parking pod zamkiem, czyli luksus w wersji minimalistycznej

Na miejsce dojechałyśmy bez większych przygód, co zimą samo w sobie jest sukcesem. Cichy parking pod samym zamkiem, pusto, zero samochodów.

I to jest ten moment, kiedy zaczynasz doceniać rzeczy, które latem są niemożliwe:

-brak walki o miejsce

-brak ludzi wchodzących w kadr

-brak wszystkiego, co zwykle „psuje klimat”

Zostajemy tu.

Ta trasa była zaplanowana tak, żeby nie robić z siebie bohaterów survivalu.
Bez głupich decyzji, bez nieoczekiwanych zmian planu. Raczej: spokojnie, rozsądnie i z wyczuciem. W ogóle, zimowe kamperowanie nie jest dla kogoś, kto chce mieć wszystko podane na tacy. Trzeba się trochę namęczyć, żeby móc odkrywać piękne miejsca.
Ale jeśli ogarnia się podstawy i jest się wystarczająco zdeterminowanym, to już połowa sukcesu.

Sam zamek?
Robi wrażenie. I to takie, które nie potrzebuje dodatkowej oprawy.

Jest w nim coś, co nie kojarzy się z klasycznymi polskimi ruinami.
Ma bardziej południowy klimat, który swoją drogą uwielbiam, trochę jakby ktoś przeniósł kawałek włoskiej architektury i zostawił w środku świętokrzyskiego.

Nie jest „ładny” w oczywisty sposób.
Jest surowy, trochę dziki i przez to ciekawszy.

Zimą działa to jeszcze lepiej:

- mniej ludzi

- więcej przestrzeni

Można się skupić na miejscu, a nie na omijaniu innych zwiedzających. Na dodatek mamy piękne kadry, których nie trzeba dodatkowo "obrabiać".

I tak - nagrałyśmy o tym film:

Bo to jedna z tych scenerii, które lepiej zobaczyć niż tylko przeczytać. Koniecznie zerknij na naszą wyprawę po świętokrzyskim, bo pokazujemy nie tylko sam Krzyżtopór, ale także inne ciekawe miejsca na przykład na weekend:

KRZYSZTOPÓR I ALPEJSKA WIOSKA
oglądam

Krzyżtopór nie jest „ładną ruiną”, tylko miejscem z charakterem, które od razu ustawia klimat całej okolicy.

Zbudował go w XVII wieku Krzysztof Ossoliński i zrobił to z rozmachem, który do dziś robi wrażenie. Układ zamku miał swoje znaczenie, liczba okien, sal i baszt była powiązana z kalendarzem, co samo w sobie mówi sporo o skali pomysłu. Mówi się też o stajniach z lustrami i marmurowych żłobach, co brzmi jak fantazja, ale dobrze oddaje ambicje właściciela.

Twierdza nie zdążyła długo nacieszyć się świetnością, bo została zniszczona w czasie potopu szwedzkiego i już nigdy nie wróciła do dawnej formy. Dziś zamiast odrestaurowanej atrakcji mamy surową przestrzeń, którą trzeba trochę „poczuć”, a nie tylko obejrzeć. To nie jest szybkie zwiedzanie na odhaczenie, tylko przystanek, który zostaje w głowie. Jeśli lubisz miejsca z historią, ale bez muzealnej sterylności, Krzyżtopór bez wątpienia zrobi robotę.

Dla podróżujących kamperem - miejsce jest spokojne i bezproblemowe, można stanąć blisko i nie kombinować. Serwisu w okolicy nie ma, więc wodę i zbiorniki trzeba ogarnąć wcześniej i mieć to z tyłu głowy. Jako przystanek sprawdza się bardzo dobrze, szczególnie poza sezonem. Zamek jest dostępny przez cały rok, więc nie trzeba trafiać w konkretny termin. Dojazd nie sprawia problemów nawet zimą, jeśli jedziesz z głową i bez pośpiechu. To dobre miejsce na nocleg w trasie albo spokojne zatrzymanie się na kilka godzin. Jeśli nie liczysz na infrastrukturę tylko na przestrzeń i widok, będzie jak znalazł.